sobota, 6 lutego 2016

Spacer po Nowym Jorku cz. 2


Kolejny nowojorski dzień rozpoczęliśmy bardzo wcześnie, myśląc: nie ma czasu do stracenia! Jet lag już nam w zasadzie przeszedł więc pełni energii ruszyliśmy metrem w samo serce Manhattanu,  na Time Square. Od razu po wyjściu z metra okazało się, że gwar miasta z dnia poprzedniego to nic w porównaniu z tym kotłem. Wszystko jeszcze większe, olbrzymie, ogromne. Chaos nie z tej ziemi. Na dodatek zrobiło się mroźno i wietrznie więc po dziesięciu minutach migoczący świat bilbordów, hałas trąbiących samochodów i policyjnych syren przytłoczył nas tak bardzo, że musieliśmy schować się w kawiarni.


Dopiero po mocnej, gorącej kawie głowy jakoś przetworzyliśmy to wszystko i byliśmy gotowi wyjść tam jeszcze raz i wszystko na spokojnie obejrzeć. Nie wyobrażam sobie co czuje w takim miejscu człowiek, który na co dzień żyje w małej mieścinie,  gdzieś w zaciszu skoro mi, z prosto z Edynburga, prawie urwało głowę :-)

Time Square
The Paramount Building na Time Square




Wieżowce na Broadway Street, tuż przy placu.

Po ewakuacji z bilbordowego placu ruszyliśmy spacerkiem,  aż do Central Parku, ale zostawiliśmy sobie tę przyjemność na następny dzień. Zamiast tego odwiedziliśmy 5th Avenue, czyli słynną Piątą Aleję ze światowej sławy ekskluzywnym sklepami. I tu znowu architektoniczna niespodzianka. Z pośród tych wielkich domów towarowych wyłoniła się piękna neogotycki katedra z XIX wieku. Taki trochę europejski akcent w samym środku Manhattanu :-)

Słynne nowojorskie taksówki były dosłownie wszędzie.
Tiffany & CO.
U Tiffaniego...


Katedra św. Patryka
Następnym punktem zwiedzania był Rockefeller Centre, czyli olbrzymi kompleks dziewiętnastu budynków w stylu Art Deco z przeróżnymi sklepami, stacją telewizyjną NBC, Radio City Music Hall i jednym z najwyższych w mieście drapaczy chmur.

Radio City Music Hall
Museum of Modern Art przy Rockefeller Centre
Rockefeller Plaza

Rockefeller Centre "The Rock"
NBC Studio
 Wieżowiec Rockefeller Centre jak i Empire State Building mają na ostatnim piętrze tarasy widokowe. Pomimo, że cena za wjazd na górę trochę odstrasza (prawie 30 dolarów za 15 minut na dachu) zdecydowanie warto się skusić.  Widok jest powalający i zdecydowanie warty tej ceny.
My zdecydowaliśmy się na Top of the Rock w Rockefeller Centre ponieważ, jest prawie tak samo wysoki jak Empire State Building, a dodatkowo jest z niego wspaniały widok na Central Park i tego słynnego sąsiada.

Winda w kilka sekund wjechała na 70 piętro i widok który nas tam przywitał był zdecydowanie najwspanialszym doświadczeniem z całego pobytu w NYC. Okazało się, że zdjęcia i filmy wcale nie oddają tego co czuć i widać na czubku. Poczucie przestrzeni jest niesamowite, a spojrzenie w dół przyprawia o zawrót głowy i miękkie kolana. Panorama miasta jest przepiękna. Ogromna wieżowcowa dżungla.






Po powrocie na ziemię,  potrzeba nam było kolejnej kawy żeby dojść do siebie po tym co widzieliśmy. Po małej przerwie ruszyliśmy na spacer między wieżowcami.

Chrysler Building





Flatiron Building




































Odwiedziliśmy tez New York Public Library, która wystąpiła w filmie "Pojutrze".


Zaraz obok biblioteki znajduje się piękna Grand Central Station, w której ruch był jak w mrowisku. Setki pasażerów pędzących we wszystkie strony. Znowu zakręciło się trochę w głowie.



Pucybut przy pracy :)
Kontynuowaliśmy potem spacer odliczając numerki przecznic do najniższego,  aż nie wiedzieć kiedy obolałe nogi zaprowadziły nas z powrotem do Chinatown na zasłużony wieczorny relaks.
I znowu wieczorem, nie zostały nam nawet resztki sił i pomimo wielkich chęci zobaczenia miasta nocą,  nogi chciały iść już tylko do łóżka.

Kolejnego dnia zapłaciliśmy za to mroźne wiatrzysko na Time Square i gorączka z katarem. Na całe szczęście w tym dniu w planie było obijanie się w Central Parku. I jakże dobrze trafiliśmy. Nagle z dnia na dzień zrobiło się lato więc grzejąc się w słońcu zacierałam ręce myśląc jak to dobrze, że już jutro fruniemy na dziki zachód, gdzie będzie grzało do bólu...

Central Park
Baseball'owe rozgrywki,
Strawberry Fields - część parku poświęcona pamięci Johna Lennona.
Gondolier
Największe jeziorko w Central Park

Dakota - kamienica znana z tego, że mieszkał w niej i przed nią był zamordowany John Lennon. To również tutaj Polański nakręcił "Dziecko Rosmary"
Żeby nie było tak zupełnie leniwie, zwiedziliśmy American Museum of Natural History, a potem przeszliśmy prawie cały park. Central Park jest niesamowitym miejscem. Wśród tego ogromu wielgachnych budynków znajduje się zielona oaza, w której z miejsca zapomina się, że to jest środek jednego z najgwarniejszych miast świata. Nie ma się więc co dziwić, że w kamienicach wzdłuż parku mieszkają tylko milionerzy. Za taką miejscówkę można zapłacić ile się tylko jest w stanie.

Muzeum Historii Naturalnej
Najstarczy ludzki szkielet - Lucy,
Zliczając razem wszystkie minusy i plusy wpisuje to miasto na listę tych, w których chciałabym mieszkać. Pożegnaliśmy Nowy Jork z niedosytem i obietnicą: Jeszcze tu wrócę!

Fasola

1 komentarz:

  1. Zdjęcia są piękne :) Zawsze wyobrażałam sobie Nowy York jako mocno zatłoczone miasto, które nigdy nie śpi. Ale te zdjęcia pokazują, że jest trochę inaczej :)

    OdpowiedzUsuń